Moja lista blogów

poniedziałek, 24 lipca 2017

R.O.D.O.S

Tak w ta sobotę byliśmy na RODOS (rodzinne ogródki działkowe ogrodzone siatkę). Wreszcie przyszedł ten dzień, kiedy to zamieniliśmy pracowita sobotę na nie robienie nic. A w zasadzie na odpoczywanie, opalanie, wspólna zabawę, obiad na kocu, a nawet zafundowaliśmy sobie basen w ogródku, a co!
No co mówić będę, pięknie było. Opaleni, zrelaksowani, wyciszeni (bo Miłoszek od piątkowego popołudnia pojechał do babci, na własna prośbę), więc z dwójka dzieci w tym jednym niemowlakiem, było z górki. Nie pamiętam, abyśmy tak normalnie spędzali sobotę od lat!
Tak więc dziś dopiero ogarniam dom: sprzątanie i odkurzanie, bo wczoraj tez nas nie było. Była Szczawnica, wyjazd na Palenicę i jeszcze szybszy zjazd, bo ulewa niemilosierna nas złapała. Ale był przyjemny czas, świeże powietrze, cudowne widoki i obiado- kolacja w naszej ulubionej Tratorii zaraz po powrocie do Krakowa.
Tego nam trzeba było i to tak bardzo, że nasze tegoroczne wakacje są na najlepszej drodze do realizacji:)
Miłego tygodnia:)




 




środa, 19 lipca 2017

gniazdo

Właśnie wyjęłam ciasto z piekarnika (pyszne jogurtowe, oczywiście z kwestii smaku;)), w między czasie  polatałam po domu na odkurzaczu, skosiłam trawę (już niedługo większość tego naszego ugorka wreszcie zakostkujemy:)), poprałam ręcznie i ogarnęłam prysznic:)
Dobrze, że jeszcze tydzień chłopcy są w przedszkolu, to zdążę jeszcze okna ogarnąć:)
Od poniedziałku zbieram porzeczki, które zaczerwieniły nasze przydomowe krzaczki. W sumie to dziś są już sokiem, ale jakoś tak mi zeszło. Zbierając natknęłam się na takie cudo:
Prześliczne, nieduże. Chłopcy twierdzą, że mieszka w nim wróbelek:) Codziennie chodzą i sprawdzają, czy przypadkiem nie ma tam jajeczka albo lokator nie wrócił:)
Wczoraj byliśmy w muzeum lotnictwa w krk. No wstyd się przyznać, ale byłam pierwszy raz, a moja skromna osoba zamieszkuje to miasto już 32 lata!!!Ale jak to mawiają, lepiej późno niż w cale. Wspaniałe miejsce, super na wycieczki i jako matka samych chłopców, określiłabym to jako męski raj na ziemi:) Miłosz jest tak zakręcony na punkcie tego muzeum (to on nas tam "zabrał", po tym jak był tam z przedszkolną wycieczką), że prosił, aby Mu książkę o samolotach kupić. No i ma! W carrefoure była po całe 8 zł piękna encyklopedia:)

Dziś wieczorem mam wychodne. Ostatni raz z moimi dziewczynami na dłuższy czas, bo jedne wyjeżdżają, drugie się wyprowadzają. I pewnie teraz to już nie będzie "miesięcznicy;)" spotkań naszych, a kwartały, jak to do ojczyzny niektórzy powracają po nowe słoiki;) Jeszcze nie wiem, jak ogarniemy wieczorem chłopców, ale cieszę sie na to nasze babskie pożegnanie. I znów się nie wyśpię;)
Lecę jeszcze ogarnąć siebie, puki Królewicz śpi, bo potem po chłopców pora ruszać. A pogoda taka, że tylko na leżaczek, ach...:)

czwartek, 13 lipca 2017

wióry lecą

Jest tak pochmurno, deszczowo i nijako, że najchętniej poszłabym zaliczyć południowe spanko z Kubusiem. Niestety Miloszek znowu ma chorą krtań (od nocy), więc uziemiona jestem jeśli chodzi o spanie. Musieliśmy jechać do apteki, po sól fizjologiczną, bo się skończyła. Więc zapakowawszy 2/3 mojego szczęścia do samochodu pojechaliśmy. Po drodze zajrzeliśmy do marketu po kleik ryżowy dla Kuby, ponieważ trzeba mu zagęszczać posiłki, bo mleko samo to mało dla Królewicza. Normalnie zajęło by mi to samej ok. 5 minut, ale z racji, że był z Nami Miłosz, utknęłam w dziale lego i na książkach dla dzieci. Jak na lego poszło gładko, bo tylko jakieś 10 minut ;) Oglądał i skakał od jednego do drugiego pudełka z jednym pytaniem: "mamo, a kupisz mi kiedyś to...?", tak w dziale książkowym miała być jedna encyklopedia z promocji, a wydałam ponad 100 zł na książeczki dla Niego i Olka:) No dobra, w tym koszcie była jedna moja. Całe 6,99 zł:)
A że obecnie mamy z mężem ciche dni, to książka się przydaje jak złoto, co by wieczorem wytrwać jakoś ten czas. 
Więc siedzimy sobie u Olka w pokoju, ja czytam mój nowy nabytek, Miłosz gotuje zupę z pionków do chińczyka, a Kuba śpi (szczęściarz).
Haha..wiem, tytuł chyba nie najlepszy na ciche dni, ale co tam... ;)
Nawet nie brałam pod uwagę, że mając trojkę dzieci mogę sobie tak poleżeć i poczytać. Tzn. przy dwójce, bo trzecie szczęście w przedszkolu.
Oooo...i najwyższa pora zbierać się po Niego, co by miał czas nacieszyć się tymi wszystkimi książkami, co to dziś zakupiliśmy:)

piątek, 7 lipca 2017

ku pamięci vol.2

Muszę o tym napisać, bo to co nas spotkało parę dni temu na placu centralnym w nowej hucie mam potrzebę zapisać. To były chyba niecałe 2 minuty, a tak bardzo nam potrzebne.
Wybraliśmy się na goodlody i rowery na plac centralny. Zbierając już cała naszą ferajnę do samochodu po przepysznych lodach i długiej jeździe rowerkami,  do mojego męża, który poprzez zabawę zaganiał chłopców do auta podszedł starszy Pan. Najpierw powiedział mężowi, że fajnych ma chłopców, potem zapytał się owych dwóch czy lubią swojego tatę? a potem dodał, że obserwuje ich już chwilkę i że to jak mąż rozumie się z synami i jak się z nimi bawi jest bardzo miłe dla oka. Potem podziękował mojemu ślubnemu, że ma dwóch synów, bo w naszym narodzie potrzeba prawdziwych mężczyzn i żołnierzy:)
Na koniec dodał, że dwóch synów spłodzić to sztuka, na co mój Ślubny gestem ręki pokazał na mnie i wózek i dodał, że nie dwóch a trzech! A Pan starszy złapał się za głowę i z jeszcze większą radością dodał, że to bohaterstwo: Trzech chłopców!!! Brawo chłopcze:) A potem odwrócił się do mnie i powiedział:" dziękuję, że rodzi Pani chłopców i wychowuje małych Polaków!!!"
Po czym pożegnał się z wielką wesołością i poszedł.
Poryczałam się w aucie jak tylko ruszyliśmy...
Nigdy nikt mi nie podziękował za poród (oprucz męża rzecz jasna).Poczułam się jakbym wykonywała jakąś specjalną misje:)

Kocham ich strasznie mocno. Mój Generał i Jego Ferajna:)

czwartek, 6 lipca 2017

niestety koniec

Oj sama nie wierzę, że niestety, ale tak! Moja przygoda z karmieniem własnie dobiegła końca. Od dwóch dni Kubuś już na buteleczce jedzie tylko.Nie żałuję, ani jednej chwili, ani jednej łzy bólu kiedy Go przystawiałam. Nie żałuję ani jeden chwili mimo, że zarzekałam się, że karmić piersią nie będę! A jednak dopiero przy trzecim dziecku dane mi było posmakować tej cudownej celebracji karmienia:) Z łezka w oku, ale pełnym brzuszkiem mojego małego głodomora żegnamy się z karmieniem piersią. No cóż, fajne to było;)

I dumna jestem z siebie. Yes, I did it!!!:)

Ps.Teraz już wiem, że siła jest kobietą!!! Ból piersi jest masakryczny!! Porównywalny, do tego kiedy zaczynałam Go przystawiać!!! Włączając do repertuaru jeszcze bóle porodowe i poród, stwierdzam tylko jedno: słuszność tego powiedzenia!!! Moje drogie Panie, faceci powinni kłaniać nam się w pas;)!!!
I nie wiem czemu na myśl o tej sile od razu w uszach dzwoni mi piosenka Whitney Houston "I'm every women"!!!:):)

piątek, 30 czerwca 2017

czewriec 2017 w telefonie

zaczyna podobać mi się coraz bardziej ta forma wspomnień;) zauważyłam, że od jakiegoś czasu coraz częściej pokazuję siebie i to taką normalną (nie zrobioną). Kilka lat temu jeszcze bym się na to chyba nie odważyła, a teraz proszę! Moja gębusia co chwilka gdzieś;) Fajnie jest się wreszcie akceptować, taką jaka jestem na prawdę!:)

Składamy plac zabaw dla chłopców w ogródku. Po dzień dzisiejszy, jest złożon tylko w połowie. Tak, nabiera mocy urzędowej;(
i ja tez pomagałam:)
Nasz rodzinny niedzielny wyjazd do Doliny chochołowskiej.
Moja domowa wersja kremu z marchewki na kolację! Uwielbiam...
Kolejne samouwielbienie;)
30 stp. gorąca i Olek w stroju strażaka. Bo dzieckiem być to jest frajda, mieć wybimbane na cały świat, co powiedzą inni:) Kocham to w nim!
Polowa czerwca i placyk złożony, ale nie skręcony do końca (po dzisiejszy dzień)
Festyn w krk z okazji 90 lecia MPK. Super czad, moje dzieci prowadziły autobus!:)
Z Kubusiem po karmieniu. Kocham to jak On się tak przytula:):*
Spacer na tygodniu we dwoje z Kubciem nad nowohuckim zalewem.
Ogrodowe odpoczywanko na nowych leżakach. Jak ogród z leżakiem, to tylko w towarzystwie książki. Tu z Miłoszem i Kubą czytamy Nelę.

I kolejne matki zdjęcie bez makijażu. I Kubus mój słodziutki:)
Pierwsze zdjęcie Miłosza. Jestem pod wrażeniem, bo sam dobrał kolory i eksponaty:) Niech zyje grillowanko:)
Po wyjściu z koscioła wpadlismy wprost na scenę Domisiów. Dzieci były wniebowzięte:)
Mój brat i Jego niebiańskie udziec z grilla. Nie wiem jak On to robi, ale marynata pierwsza klasa!
Ciekawe jak będzie w lipcu?:) Miłego weekendu!

piątek, 23 czerwca 2017

Gadulinski cyckowy

Od kilku dni Kubuś zrobił się bardzo rozmowny podczas karmienia piersią. Najpierw je, Cmoka, a po chwili zaczyna się uśmiechać całą swoją gebusia:) a jak tak się śmieje i mamą odwzajemni uśmiech to zaczyna Gaworzyc, tak że zapomina co tak naprawdę robi. I to nasze karmienie się przeciaga, ale jest jakże przyjemne:)
Uwielbiam te nasze karmienia!!